Wybrałam dietę BARF

BARF, czyli biologicznie odpowiednia surowa dieta, to jedna z najczęściej zalecanych wśród „psiarzy” diet dla psa. Przyznam szczerze, że na początku nie byłam jej zwolenniczką ze względu na to, że jestem wegetarianką. Codzienne podawanie Bonie suchych kulek na zmianę z puszkami mięsnymi wydawało mi się jednak zbyt mało zróżnicowaną dietą. Doszły więc różnego rodzaju nagrody, gotowane mięsko, podroby itd. Z jednej strony zróżnicowanie, jednak na pewno nie zdrowo. Mieszanie pokarmów nie jest niczym dobrym. Powoli zaczęłam zagłębiać się w temat karmienia według diety BARF. Wszystko było i nadal wydaje się skomplikowane. 🙂 Porzuciłam pomysł wprowadzenia tej diety na kilka dni, tłumacząc się, że suche wcale przecież nie jest takie złe, że mogę kupować jej smaczne puszki, a może nawet lepiej gotować. Przez te kilka dni moje myśli ciągle krążyły wokół BARF-a. No bo jakby nie było to właśnie ta dieta wydaje się najbardziej odpowiednią dietą dla psa. Skończyło się na tym, że postanowiłam spróbować. Zarejestrowałam się na forum http://www.barfnyswiat.org/index.php, ściągnęłam specjalny kalkulator, dzięki któremu łatwiej jest wszystko obliczyć i zaczęłyśmy BARF-ować. 🙂

BARF-ujemy od ponad dwóch tygodni, więc na razie jesteśmy totalnymi świeżynkami w tym temacie. Jak tłumaczą to inni – muszę wyczuć swojego psa. Nie ma sprawdzonych jadłospisów i receptur. Wszystko trzeba ustalić samodzielnie obserwując psa. Dlatego na razie mogę szczerze powiedzieć, że dopiero raczkujemy, ale mam nadzieję, że niedługo BARF nie będzie mnie stresował tak bardzo jak teraz. :))

A tu pyszny obiadek w postaci kości.

BARF

BARF

barf 2

(Visited 126 times, 1 visits today)

2 komentarze on BARF, czyli surowa dieta mojego psa

  1. Wygląda na zadowoloną, powodzenia! 🙂 Ja dalej poruszam się niepewnie w temacie, choć staram się mniej denerwować i stresować 🙂 W ramach ciekawostki – psy wczoraj dostały po krowim przełyku i żarłok nieprzeciętny powiedział, że jeść tego nie będzie a tadek – niejadek zjadł i się oblizał 😛

  2. Krowi przełyk w naszym wypadku z pewnością okazałby się rarytasem, chyba nie ma niczego, co by nie smakowało Bonie. 🙂