Dzisiaj krótki wpis na temat zabawy, a konkretnie zabawek. Na liście ulubionych zabawek Bony niekwestionowanie znajdują się wszelkie pluszaki, które jeżeli dodatkowo piszczą, są po prostu zabawkami typu „muszę je mieć tu i teraz”. W przypadku takich pluszaków nie trzeba jej nawet zachęcać niby ucieczką czy szarpaniem. Po prostu sama zabawka jest dosyć mocno atrakcyjna i już! Dla mnie to wielki plus, ponieważ  pluszak sprawdza się zawsze doskonale tam, gdzie konieczne jest dobre skupienie się na mnie. Często używam więc jej podczas ćwiczeń na zewnątrz, gdy muszę wygrać z bardziej ciekawym otoczeniem. Świetnie sprawdza się również do zwiększenia motywacji psa podczas różnego typu ćwiczeń w nowych miejscach. Przywiązanie sznurka i poruszanie zabawką potrafi zdziałać cuda – serio 😉

rozpruwacz
Co tu sobie wybrać…

Jest tylko jeden mały problem z pluszakami. Jako, że na początku nie zwracałam większej uwagi na ich jakość i kupowałam po prostu produkty zwykłych firm, takich jak na przykład Trixie, zabawki bardzo szybko były po prostu rozwalane, bebechy wychodziły na wierzch, co uniemożliwiało dalszą zabawę. Taka rozbebeszona zabawka jest po prostu niebezpieczna dla psa, ponieważ może on przytkać się jej wnętrzem (najczęściej watą) czy po prostu się jej najeść. Dziury w zabawkach, które namiętnie były robione przez Bonę i stanowiły niebezpieczeństwo ze względu na wychodzącą watę, powodowały, że zabawki trafiały po prostu do pudła, gdzie czekały na dzień, w którym będę je miała czas zszyć. Jako, że nie chciało mi się tego robić często, zabawki były szyte raz na jakiś czas, a Bona bawiła się nimi tylko od czasu do czasu. Zwykle po jednej-dwóch zabawach szwy, albo jakaś część futrzaka pękała i znowu zabawka trafiała w kąt.

Rozwiązaniem sytuacji mógł być zakup zabawki pluszowej typu Kong, które słyszałam są bardzo wytrzymałe, ale z racji tego, że szkoda było mi wyrzucać kilka sztuk zabawek wymyśliłam coś lepszego. Wyjęłam po prostu ze środka watę i włożyłam tam stare skarpetki oraz kawałki szmatki, które świetnie wypełniły pluszaka. Zabawka wyglądała zatem tak samo, ale była o wiele bezpieczniejsza, ponieważ nie ma opcji, żeby wydostało się z niej coś nieodpowiedniego. Co najważniejsze, nawet rozprucia nie powodują, że trzeba ją od razu odłożyć do szycia, ponieważ nawet, jeżeli Bonie zdarzy się rozbebeszyć i powyciągać skarpety to po prostu wkładam je tam ponownie.

rozpruwacz 1
W wersji przed recyklingiem
rozpruwacz 2
Czy mogę go już dorwać?

Ulubiony skunks wygląda zatem całkiem nieźle, biorąc pod uwagę ostatnie szalone zabawy. Polecam zatem ten sposób wszystkim psiakom, które określane są mianem pluszowych rozpruwaczy.

rozpruwacz 3
Omnomnom uwielbiam cie memłać, skunksie

Ameryki nie odkryłam, ale może komuś się przyda. Mała rzecz a cieszy 😀

rozpruwacz 4

Przy okazji wpisu zapraszam do wypełnienia ankiety dotyczącej bloga, chciałabym znać Wasze opinie, które będą dla mnie niezwykle cenne i pomogą w dalszym prowadzeniu i rozwijaniu bloga. Ankieta jest anonimowa.

Link do ankiety.

(Visited 122 times, 1 visits today)

3 komentarze on Rozpruwacz zabawek

  1. U nas pluszaki również są bardzo przez Legion kochane, jednak również baardzo szybko rozszaprywane. Potem tylko zbierać ten plusz 😉