Dzisiaj wpis podsumowujący styczeń. Chciałam napisać o tym, co działo się u nas ostatnio. Zacznę może od tego, że właśnie w styczniu udało nam się wyjechać na upragniony, krótki urlop w góry. Oczywiście był to urlop z psem.

urlop z psem

Miejsce naszego pobytu było rewelacyjne, specjalnie wybraliśmy ciche i spokojne miejsce, w którym można było odpocząć. Była to miejscowość Łapsze Niżne. Z jednej strony otaczały nas zatem Tatry a z drugiej Pieniny 🙂

urlop z psem 1

Trasy spacerowe i piękne widoki – to czego nam było trzeba. Bona była zachwycona nie tyle widokami, co milionami różnych zapachów, w tym oczywiście zapachem zwierzyny w lasach i na halach. Mogę powiedzieć, że mój pies był w siódmym niebie.

urlop z psem 2

Marsz po górach zawsze porządnie męczył Bonę, co nie zdarza się często. Także po powrocie do pokoju, napełnieniu brzucha, mój pies po prostu oddawał się błogiemu relaksowi. Jako, że Bona nie jest typem leniucha, siły zwykle szybko jej wracały. Popołudniami zwykle dojeżdżaliśmy samochodem w ciekawe miejsca. Była to między innymi zapora wodna oraz zamek w Niedzicy. Zamku niestety nie można zwiedzać z psem. Z przyjemnością zwiedzaliśmy również inne okoliczne miejscowości.

urlop z psem 1

urlop z psem 2

Jeżeli chodzi o sam nocleg to spełniał on wszystkie moje wymagania. Było przytulnie i prywatnie. Nasze miejsce noclegowe składało się z dwóch pokoi, łazienki oraz balkonu – wszystko pięknie wykończone w drewnie.

urlop z psem 4

Przestrzeń była zatem duża, czuliśmy się niemal jak w domu. Do naszej dyspozycji była również kuchnia, która znajdowała sie zaraz za drzwiami. Mogłam zabrać ze sobą połowę mięsnej wałówki dla Bony pod postacią surowizny. Miejsce, jak dla mnie, idealne, a gospodarze przesympatyczni.

urlop z psem 3

Oczywiście wszystko co fajne szybko się kończy. Wróciliśmy do domu wypoczęci i zadowoleni. Bona była wymęczona urlopem i tyloma atrakcjami, dlatego jeszcze kilka dni po powrocie odpoczywała bardzo intensywnie 🙂

urlop z psem 3

Piękna pogoda (czyt. śnieg, dużo śniegu) zachęcała do fajnych spacerów po lesie również po naszym powrocie. Bona miała okazję wejść na lód. Nie była co prawda entuzjastycznie nastawiona, jednak po niedługiej chwili sie przełamała. Zamarznięte jezioro nadal jednak pozostaje miejscem, któremu nie można do końca ufać i stąpanie po grubej warstwie lodu odbywa się po prostu z dozą nieufności (jednym słowem pies mądrzejszy od nas) 🙂

urlop z psem 10

urlop z psem 11

Styczeń był też miesiącem, w którym zaczęłyśmy z Boną nową aktywność – dołączyłyśmy do grupy obedience. Zalet jest mnóstwo. Przede wszystkim ćwiczymy na dużej hali, w wielu rozproszeniach – dla Bony idealne środowisko do polepszania swojego skupienia. W styczniu kontynuujemy również zajęcia z mantraillingu. Do tematu podchodzimy już nieco na poważniej, powstały nawet specjalne zeszyty treningowe, gdzie określam nasze cele, by powoli, ale skutecznie je realizować.

Styczeń to także miesiąc nowych postanowień, które dotyczą życia z moim psem. Pracujemy nad określonymi zachowaniami. Głównie doskonalimy chodzenie na luźnej smyczy, które od dosyć niedawna wychodzi nam świetnie. Niedawno natknęłam się w internecie na wpis dotyczący luźnej smyczy na blogu BavariaTeam. Przeczytałam i dało mi do myślenia. Zmieniłam dotychczas stosowane metody (nieskuteczne) na inne, zaczerpnęłam trochę  pomysłów ze starych metod i dzisiaj chodzenia na luźnej smyczy powoli nie stanowi dla nas żadnego problemu 🙂 Cudownie jest wychodzić ze swoim psem nie myśląc o tym, że znowu trzeba będzie walczyć z ciągnięciem. Problem oczywiście nie minął zupełnie, ale powoli do celu, wyzwaniem są dla nas nowe miejsca, albo te, które wzbudzają sporo emocji. Ponadto zawsze znajdą się inne rzeczy, nad którymi trzeba pracować. Obecnie jest to głównie wyciszanie emocji, skupianie uwagi w nowych i ciekawych dla Bony miejscach.

Udało mi się zakupić linkę do tropienia. Na razie 5 metrów wydaje się być długością wystarczającą – idealnie sprawdza się do tropienia w mieście, gdzie trzeba sporo manewrować. Ta linka wykonana jest z biothanu. Cieszy się dużą popularnością wśród osób, które tropią ze swoim psami. Posiada bowiem wiele zalet, przede wszystkim jest lekka i łatwa w czyszczeniu. Łatwo można się nią posługiwać, co dla takich osób jak ja jest nieodzownym plusem – nie muszę się męczyć z poplątaną liną, która często walała mi się pod nogami. Bardzo fajnie się ją również trzyma, w przeciwieństwie do zwykłych linek nie tnie boleśnie dłoni.

urlop z psem

Tak wygląda w całości.

linka biothane
Źródło: www.zooplus.pl

 

Zapisałam się również na nowe seminaria, w ramach rozwijania swoich pasji, ale o tym wkrótce 🙂

Dla zainteresowanych tutaj podaję miejsce naszych noclegów z akceptacją zwierząt.

(Visited 266 times, 1 visits today)

6 komentarzy on Styczniowe podsumowanie i urlop z psem

    • Wszyscy zawsze mówią, żeby brać czerwone dodatki, bo niby pasują do maści czarnej podpalanej. Ja tam uważam, że jest wiele innych fajnych kolorów, w tym własnie róż, błękit albo żółty 🙂

      • Zdecydowanie tak. Czerwony jest mocno przereklamowany i chyba najpopularniejszy. Gdyby nie to, że miałam na dzień dobry sporo czerwonych rzeczy (więc trzymałam się jednego koloru) pewnie Donner miałby wszystko zielone, ładnie kontrastowałoby z jego rudawymi odcieniami, natomiast czarny pies – zdecydowanie róż! (a biały błękit :P)

  1. Zazdrościmy – my ciągle myślimy o jakimś krótkim urlopie, ale z planów nici – za dużo obowiązków. Trudno nam również znaleźć jakąś ciekawą okolicę, w której można zrobić coś z piesełem. Miejsce noclegu również nie jest obojętne. Ogólnie zazdrościmy i tyle 😉